Tydzień. Cholera.
Jeden pieprzony ostatni tydzień wakacji. I potem 10 miesięcy szkoły.
Już mi się odechciewa.
Podniosłam się z łóżka jeszcze zaspana. Spojrzałam na zegarek,który stał
na szafce nocnej. Ekran wskazywał 11:38. Przetarłam oczy i się
przyciągnęłam. W domu było cicho. Pewnie moi rodzice jeszcze
spali..Podniosłam się i usiadłam na skraju.
Może w liceum nie będzie tak źle? Może coś się ciekawego
wydarzy..zobaczymy.
Wstałam i podeszłam do szafy z ubraniami. Wyciągnęłam czarne rurki i
kremową bluzkę z nadrukiem. Wzięłam też z komody bieliznę i poszłam do
łazienki. Ściągnęłam z siebie piżame i weszłam pod ciepły prysznic.
Krople wody spływały po mojej nie idealnej sylwetce.
Po wyjściu spod prysznica ubralam się w wybrane ciuchy. Spiełam moje
blond włosy w wysokiego kucyka. Wyszłam z łazienki i udałam się do
kuchni przy okazji zabierając telefon z pokoju.
Wzięłam z koszyka na owo e jabłko. Ugryzłam kawałek i mój telefon
zawibrował.
Dostałam wiadomość.
Od Emily: Hej słońce. Za 10 minut w parku tam gdzie zawsze xoxo
Ja: Okay.. xx
Dokończyłam jeść jabłko i poszłam do przedpokoju. Usiadłam na podłodze i ubrałam moje czarne conversy. Wzięłam klucze z szafki i wyszłam z domu. Zakluczylam cicho drzwi i szłam w stronę parku. Gdy doszłam na miejsce usiadłam na świeżo skoszonej trawie.
-Shay!-usłyszałam za sobą znajomy głos. Wstałam i podeszłam uśmiechnięta do mojej przyjaciółki. Uscisnęłam ją mocno i się zorientowałam,że Emily przyszła z psem.
- Hej Nina- kucnęłam i pogłaskałam psine. Ta uradowana zaczęła merdać ogonem. Podniosłam się do pozycji stojącej.
-Więc...jaki był cel naszego spotkania?- powiedziałam patrząc na Emily.
-Ym...chciałam pogadać o naszej nowej szkole- uśmiechnięta spuscila Ninę ze smyczy.
- Okay..Myślisz,że poznamy kogoś fajnego- puściłam do niej oczko.
Dostałam wiadomość.
Od Emily: Hej słońce. Za 10 minut w parku tam gdzie zawsze xoxo
Ja: Okay.. xx
Dokończyłam jeść jabłko i poszłam do przedpokoju. Usiadłam na podłodze i ubrałam moje czarne conversy. Wzięłam klucze z szafki i wyszłam z domu. Zakluczylam cicho drzwi i szłam w stronę parku. Gdy doszłam na miejsce usiadłam na świeżo skoszonej trawie.
-Shay!-usłyszałam za sobą znajomy głos. Wstałam i podeszłam uśmiechnięta do mojej przyjaciółki. Uscisnęłam ją mocno i się zorientowałam,że Emily przyszła z psem.
- Hej Nina- kucnęłam i pogłaskałam psine. Ta uradowana zaczęła merdać ogonem. Podniosłam się do pozycji stojącej.
-Więc...jaki był cel naszego spotkania?- powiedziałam patrząc na Emily.
-Ym...chciałam pogadać o naszej nowej szkole- uśmiechnięta spuscila Ninę ze smyczy.
- Okay..Myślisz,że poznamy kogoś fajnego- puściłam do niej oczko.
-Tak właśnie myślę.
-No widzisz...bo ja też.Emily rozglądała się wokół swojej osi.
-Gdzie jest Nina?- zapytała ze strachem w oczach. -Nina!
-Gdzie jest Nina?- zapytała ze strachem w oczach. -Nina!
-Ym..chodź jej poszukać! - Krzyknęłam i pociągnęłam ją za rękę.
*Ranek*
-Ejj! Wstawaj!- poczułam szturchniecie w ramię. Serio Emily. Otworzyłam lekko oczy i spojrzałam na przyjaciółkę.
Była jeszcze w piżamie co oznaczało,że też dopiero wstała. Uśmiechnięta wstałam z łóżka prawie się wywalając.
-Ubieraj się!- krzyknęła na mnie i rzuciła we mnie moimi ciuchami.
-Em..daj mi 5 minut ok?! -Odpowiedziałam zirytowana.
-Okej..ale rusz się. Jest ciepłe śniadanie na stole. - powiedziała i zaczęła się ubierać. Podniosłam moją bluzkę i spodnie i ubralam się w nie.
Spałam w samej bieliźnie. Typowe u niej. Gdy już się ogarnęłam uniosłam ręce w górę.
-Pasuje? -Spojrzałam na przyjaciółkę która już była ubrana.
-Odrazu lepiej-powiedziała podchodząc do mnie i pociągnęła mnie za rękę do kuchni. Na stole stał talerz z kanapkami posmarowanymi nutellą oraz dzban z sokiem pomarańczowym.
Usiadłam naprzeciwko niej i delektowałam się śniadaniem. Do kuchni weszli rodzice dziewczyny.
-Kochanie..my musimy wyjść..masz dom dla was i siedźcie w domu jakby Nina się znalazła- powiedziała mama ,pocałowała ją w policzek napchany jedzeniem i opuściła z mężem dom.
2 minuty później ktoś zadzwonił do drzwi.
-To pewnie mama. Zapomniała czegoś. -Wstała z krzesła i podeszła z pełnymi policzkami do drzwi. Usiadłam inaczej żeby widzieć więcej.
-Co mama zapomnia....-powiedziała otwierając drzwi,ale po chwili stała jak wryta. Patrzyła się przed siebie jakby zobaczyła ducha. Zaniepokojona podeszłam do niej.Przed drzwiami stało dwóch chłopaków. Szturchnęłam przyjaciółkę która po tym się ocknęła,ale nadal wpatrywała się w blondyna z pięknymi niebieskimi oczami. Spojrzałam na drugiego chłopaka i poczułam "motylki" w brzuchu. Był piękny..brązowa grzywka ułożona w perfekcyjnym nieładzie, tatuaże na rękach.Idealne zarysowane usta...
Niezręczną sytuację przerwało szczekanie psa. Każdy z nas się ocknął i spojrzał na zwierzę.
-Nina!-krzyknęła Emily i przytuliła psiaka.
-Więc...to twój pies- powiedział blondyn.
-Taaak! Dziękuję! Jak ją znalazłeś?-uradowana wpuściła Ninę do domu.
-Oh..wejdźcie. Nie będziemy rozmawiać na dworze- uśmiechnęła się szczerze do blondyna.
Weszli do środka i Em skierowała ich do salonu. Usiedli na kanapie.
-Chcecie coś do picia?-zaproponowałam spoglądając na bruneta.
Też się na mnie spojrzał co spowodowało rumieńce na moich policzkach.
-Wodę poproszę-powiedział blondyn uśmiechając się. Spojrzałam pytająco na bruneta na co skinął głową. Odwróciłam się i wypuściłam z płuc powietrze. Poszłam do kuchni i nalałam wody do szklanek. Wzięłam je i postawiłam przed przystojniakami.
-*-
-Napewno się znajdzie..zobaczysz..-uspokajałam zdenerwowaną Em.
Siedziałyśmy u niej w domu. Po przeszukaniu całego parku i okolicy nie udało nam się znależć psa.
- Mam nadzieje..chodź wydrukujemy ogłoszenia.Możesz dzisiaj u mnie zostać?
-Jasne. Wyślę tylko rodzicom sms'a, że zostaje. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wysłałam wiadomość.
-Napewno się znajdzie..zobaczysz..-uspokajałam zdenerwowaną Em.
Siedziałyśmy u niej w domu. Po przeszukaniu całego parku i okolicy nie udało nam się znależć psa.
- Mam nadzieje..chodź wydrukujemy ogłoszenia.Możesz dzisiaj u mnie zostać?
-Jasne. Wyślę tylko rodzicom sms'a, że zostaje. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wysłałam wiadomość.
Poszłyśmy do jej pokoju i wydrukowałyśmy ogłoszenia o zaginięciu.
Odrazu wyszliśmy z domu i porozwieszałyśmy kartki. Gdy już nam się skończyły wróciliśmy do domu.
*Ranek*
-Ejj! Wstawaj!- poczułam szturchniecie w ramię. Serio Emily. Otworzyłam lekko oczy i spojrzałam na przyjaciółkę.
Była jeszcze w piżamie co oznaczało,że też dopiero wstała. Uśmiechnięta wstałam z łóżka prawie się wywalając.
-Ubieraj się!- krzyknęła na mnie i rzuciła we mnie moimi ciuchami.
-Em..daj mi 5 minut ok?! -Odpowiedziałam zirytowana.
-Okej..ale rusz się. Jest ciepłe śniadanie na stole. - powiedziała i zaczęła się ubierać. Podniosłam moją bluzkę i spodnie i ubralam się w nie.
Spałam w samej bieliźnie. Typowe u niej. Gdy już się ogarnęłam uniosłam ręce w górę.
-Pasuje? -Spojrzałam na przyjaciółkę która już była ubrana.
-Odrazu lepiej-powiedziała podchodząc do mnie i pociągnęła mnie za rękę do kuchni. Na stole stał talerz z kanapkami posmarowanymi nutellą oraz dzban z sokiem pomarańczowym.
Usiadłam naprzeciwko niej i delektowałam się śniadaniem. Do kuchni weszli rodzice dziewczyny.
-Kochanie..my musimy wyjść..masz dom dla was i siedźcie w domu jakby Nina się znalazła- powiedziała mama ,pocałowała ją w policzek napchany jedzeniem i opuściła z mężem dom.
2 minuty później ktoś zadzwonił do drzwi.
-To pewnie mama. Zapomniała czegoś. -Wstała z krzesła i podeszła z pełnymi policzkami do drzwi. Usiadłam inaczej żeby widzieć więcej.
-Co mama zapomnia....-powiedziała otwierając drzwi,ale po chwili stała jak wryta. Patrzyła się przed siebie jakby zobaczyła ducha. Zaniepokojona podeszłam do niej.Przed drzwiami stało dwóch chłopaków. Szturchnęłam przyjaciółkę która po tym się ocknęła,ale nadal wpatrywała się w blondyna z pięknymi niebieskimi oczami. Spojrzałam na drugiego chłopaka i poczułam "motylki" w brzuchu. Był piękny..brązowa grzywka ułożona w perfekcyjnym nieładzie, tatuaże na rękach.Idealne zarysowane usta...
Niezręczną sytuację przerwało szczekanie psa. Każdy z nas się ocknął i spojrzał na zwierzę.
-Nina!-krzyknęła Emily i przytuliła psiaka.
-Więc...to twój pies- powiedział blondyn.
-Taaak! Dziękuję! Jak ją znalazłeś?-uradowana wpuściła Ninę do domu.
-Oh..wejdźcie. Nie będziemy rozmawiać na dworze- uśmiechnęła się szczerze do blondyna.
Weszli do środka i Em skierowała ich do salonu. Usiedli na kanapie.
-Chcecie coś do picia?-zaproponowałam spoglądając na bruneta.
Też się na mnie spojrzał co spowodowało rumieńce na moich policzkach.
-Wodę poproszę-powiedział blondyn uśmiechając się. Spojrzałam pytająco na bruneta na co skinął głową. Odwróciłam się i wypuściłam z płuc powietrze. Poszłam do kuchni i nalałam wody do szklanek. Wzięłam je i postawiłam przed przystojniakami.
-Jestem
Niall- przedstawił się blondyn. Podał jej rękę i uścisnęli się
nawzajem. Wyciągnął rękę do mnie i ja też tak zrobiłam.
-Jestem Louis.-odezwał się brunet.
O. MÓJ. BOŻE. JEGO GŁOS..JEGO AKCENT..
-Jestem Louis.-odezwał się brunet.
O. MÓJ. BOŻE. JEGO GŁOS..JEGO AKCENT..
Zrobił to samo co Niall. Nasze ręce zostały splecione na dłużej.Jednak gdy zorientował się,że wpatrujemy się w siebie zakłopotany wziął rękę i upił łyk cieczy.
Nagle telefon Nialla zadzwonił. Spojrzał na ekran i odebrał.
Po chwili milczenia powiedział do słuchawki: Ok...zaraz będziemy.
I się rozłączył.
-Louis musimy jechać.-powiedział wstając z kanapy.- Przepraszamy was ale musimy już lecieć..
-Louis musimy jechać.-powiedział wstając z kanapy.- Przepraszamy was ale musimy już lecieć..
-Okay..-powiedziała zasmucona Emily. Podeszła do drzwi i otworzyła je na oścież.
Chłopcy wyszli żegnając się z nami. Brunetka zamknęła drzwi i oparła się o nie.
-Widzilas ich!? Największe ciacha jakich spotkałam! A ten blondyn...-rozmazyla się.
-A Louis...jego głos..i seksownie ułożone włosy..Czy my właśnie się zakochalaysmy!? Ale wiesz,że mieli nam opowiedzieć jak znaleźli Ninę... Po chwili obie zaczęłyśmy się śmiać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Prosimy o komentarze! :*
Chłopcy wyszli żegnając się z nami. Brunetka zamknęła drzwi i oparła się o nie.
-Widzilas ich!? Największe ciacha jakich spotkałam! A ten blondyn...-rozmazyla się.
-A Louis...jego głos..i seksownie ułożone włosy..Czy my właśnie się zakochalaysmy!? Ale wiesz,że mieli nam opowiedzieć jak znaleźli Ninę... Po chwili obie zaczęłyśmy się śmiać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Prosimy o komentarze! :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz